Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi nahtah z miasteczka Raciborowice G. k/Bolesławca. Mam przejechane 86018.87 kilometrów w tym 5824.55 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcejo mnie. button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy nahtah.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
42.66 km 0.48 km teren
01:50 h 23.27 km/h:
Maks. pr.:70.30 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1102 kcal
Rower:11-NIMUEH

Ptaki spiewają w lesie

Piątek, 29 maja 2026 · dodano: 29.05.2026 | Komentarze 0

I pomknąłem na szlak wokoło komina, bez aparatu, bez kamery, byleby jechać, tylko jechać. Mknąłem z cieniem jeźdźca, rzucanego przez schodzące do horyzontu słońce, lekki zachodni wiaterek nie przeszkadzał, nie pomagał, był, ciągnął mnie na zjazd do Jaroszowic i pozwolił na siódemkę z przodu.
Na obwodnicy ddr-ka częstowała śpiewem ptaków, wydobywających się z leśnego głośnika, przeplatane rykiem asfaltowego ruchu tworzyły miks okraszony kontrowersyjną nutą balsamu i chłosty zarazem, dla uszu.
Uciekam w stronę lasu, tam gdzie cisza i balsam dla uszu, bo "ptaki śpiewają w lesie" - kos, słowik i inne a  na wylocie w pola - zbożem obsiane - kukułka żegna przeciągle.
Przez wzgórze Zielonek mknął jeźdźca cień, od pofalowanego nieregularnym wzrostem jęczmienia wyraźnie się odznaczał, było i żyto, niskie jeszcze, zielone i trzecie, już nie żółte, rzepakiem zwane. 
I znów, licznik skoczył wysoko, do szóstki z przodu tym razem. Wiatr jakby ucichł, źdźbłem już nie poruszył, wróciłem na rowerową i podjazdem na widok doturlałem - uderzył mnie zamek na wulkanie swym widokiem, "ON" w towarzystwie miesiąca mienił się zielenią nad którą czerwień dachu królowała, taka to magia mnie spotkała......



...bez zdjęć, bez filmików, bez zatrzymywania, czysta jazda, czysta frajda....:)))
Kategoria Fanaberie



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!