Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi nahtah z miasteczka Raciborowice G. k/Bolesławca. Mam przejechane 85755.16 kilometrów w tym 5779.57 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.49 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcejo mnie. button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy nahtah.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
31.99 km 6.75 km teren
02:03 h 15.61 km/h:
Maks. pr.:35.90 km/h
Temperatura:19.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

"Człowiek z liściem na głowie"

Niedziela, 3 maja 2015 · dodano: 03.05.2015 | Komentarze 2

Były sobie dwa stawy, na poligonie, tuż za jednostką, mus je zobaczyć padła konkluzja w porannej rozmowie przy kawie. Dudysia po konsultacjach z n1cram poprowadziła nas do ostoi przyrody tuż pod nosem miasta.


I były, piękne, malownicze, rzekłbym uroczysko...


...z wszelkimi wygodami...


...i bufetem;) ale czas wracać a droga nie znana i tu sygnał do przyjaciela...


...pojawił się w dziesięć minut i jak złotko co w błotko On z błotka...


..czyszcząc buty podążał w naszym kierunku...


...pomyślałem "człowiek z liściem na głowie...... bo ja, mówi jestem z lasu i już" wyszedł z lasu ale to nie liść to okulary i banan na gębie.;)


I wyprowadził nas człowiek z lasu, drogę pokazał i odjechał w siną dal a my na festyn do Łazisk, ciastko zjadłem i na pustkowia...


...prócz nimfy w błękicie niczego ciekawego nie zarejestrowałem...


...ruszyłem zatem za nimfą w błękicie ku "zamczyszku"na wulkanie i takie dziś, miałem spotkanie.;)


Dane wyjazdu:
83.65 km 8.95 km teren
05:55 h 14.14 km/h:
Maks. pr.:65.70 km/h
Temperatura:16.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Białe kwiaty Rosochy

Sobota, 2 maja 2015 · dodano: 02.05.2015 | Komentarze 6

Do ostatniej chwili przed tym wypadem nie wiedziałem, czy pojadę i czy sam, czy jeszcze się ktoś załapie.
Udało się wyrwać z Dudysią a wyprawa była "pierwszy sort".
Musiałem być w tym miejscu dziś,
koniecznie bo;
sady owocowe się bielą,
pola żółkną,
zieleń soczysta toczy po łąkach,
gałęziach
i maści wszelakiej łodygach
a ów widok czarowny z góry zachwalonej
przez niejedną
i niejednego 
nakręcił mnie do zdobycia jej po raz drugi.
Co z tego,
że opis sadów białych w głowie,
obrazem tak materialnym,
tkwił mocno,
co z tego
bo gdy znalazłem się  w bezpośredniej konfrontacji  z tym
obrazem
to zachwyt nad widokiem po horyzont
zaczarował moje postrzeganie
i tego, po co przybyłem 
fotą  nie urzeczywistniłem
ale jeden kwiat biały ....


.... nie ten z drzewa a ten z drogi na białym łabędziu, złapałem i tak zapamiętałem


Po drodze były widoki, cudowne, czarujące i drogie mojemu sercu....


...tak, Wilkołak przed Wilkowem...


...i Fudżi nad, a oba te widoki, zielenią otoczone majestatycznie górowały nad krainą moich tras.


A zpomniawszy o białych kwiatach Rosochy napawałem się widokami i zielenią soczystą, Karkonosze przymglone,
zachwycały, połyskując jeszcze gdzie nie gdzie zalegającym białym puchem.


Po szybkiej eksploracji Rosochy i jej psującej reputacje ruin poniemieckiej radiostacji zjechaliśmy do Sichowa i przez Sichówek
- gdzie niespodziewanie wpadliśmy na kocie łby, zapominając, że jeszcze są miejscowości gdzie ciemnota przeważa nad rozsądkiem i gdzie zaliczyłem glebę uszkadzając delikatnie Nimanta
-dojechaliśmy do Krotoszyc a tam pałac i przy nim trzy i pół wiekowy platan...


...mostki nad kanałami "dla łódek pełnych wczasowiczów" .....

...urokliwe miejsce do odpoczynku.


 A  przez całą wycieczkę towarzyszyły nam morza żółtego kwiatu a w tym przypadku, trafił nam się ocean i smukłe, białe, uskrzydlone  strażniczki wiatru.

Szutrem podążając, widok ten napawał zmysły, trzy i pół kilometra  spokoju, ciszy i zapachu z oceanu kwiatów żółtego szaleństwa.
Jeszcze rzut beretem przez Grodziec i ostoja odpoczynku, miłego dla oka wspomnień po całodziennym trudzie na dwóch kołach napędzanych mięśniami ud.;)

Trasa; R, Sędzimirów, szutrem do Nowej Wsi Grodziskiej, Pielgrzymka, Jerzmanice Zdrój, Sępów, Wilków, Leszczyna, ROSOCHA, Stanisławów, Sichów, Sichówek, Krajów, Krotoszyce, Wilczyce, Ernestynów, Kolonia Brennik, Brennik, Czartowice, Nowa Wieś Złotoryjska, szutrem do Uniejowic, Grodziec, szutrem Do Sędzimirowa i R.





Dane wyjazdu:
54.71 km 0.00 km teren
02:57 h 18.55 km/h:
Maks. pr.:47.10 km/h
Temperatura:16.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Krępnica

Piątek, 1 maja 2015 · dodano: 01.05.2015 | Komentarze 4

Wreszcie nadszedł czas rowera, jestem po remoncie przed remontem, jedno skończyłem, chwila przerwy i biorę się za kolejny a w między czasie ostre przygotowania do Gminnego Rajdu 31 05 2015.

Plakat gotowy koncert ruszył - ZAPRASZAMY - a zabawa będzie rowerowa a długość jej kilometrów 23.



W powrocie z wypadu nad wodę, przez okular pozytywnego myślenia, świat złapałem taki, bo taki widziałem.;)


Kategoria z żoną


Dane wyjazdu:
33.54 km 0.00 km teren
01:16 h 26.48 km/h:
Maks. pr.:43.80 km/h
Temperatura:18.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Wirujący wiatr

Niedziela, 26 kwietnia 2015 · dodano: 26.04.2015 | Komentarze 0

A wczoraj tak pięknie było, niestety remont pochłonął moja uwagę a dziś, chmura goniła chmurę a wiatr wiał z każdej strony, choć szybko mi się jechało to wianie przeszkadzało.
Wyskoczyłem na stałą by po drodze wyhaczyć Brico i dokupić rurkę do wody  a tu  niespodzianka, market od 10,00 godzinę czekać to za długo, powrót niby z wiatrem ale wirujące powietrze odbierało komfort za to ciepło, mimo porannego wypadu było zaskakujące.:)
Kategoria stała trasa


Dane wyjazdu:
24.90 km 2.55 km teren
01:35 h 15.73 km/h:
Maks. pr.:46.30 km/h
Temperatura:19.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Objazd zamku

Czwartek, 23 kwietnia 2015 · dodano: 23.04.2015 | Komentarze 2

Krótki, szybki wypad na krótką, szybką trasę wokół Grodźca, parę fot i zjazd , zbliżał się wieczór i chłodem powiało.:)
Kategoria z żoną


Dane wyjazdu:
49.48 km 13.00 km teren
03:26 h 14.41 km/h:
Maks. pr.:44.00 km/h
Temperatura:14.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Osła - pałac

Niedziela, 19 kwietnia 2015 · dodano: 19.04.2015 | Komentarze 0

Wczesny obiad i na kawkę do teściowej - żonka oderwała mnie od płytek, długo nie musiała przekonywać, pogoda zapraszała wciskając się promieniami słońca do mieszkania.


U teściowej na ogrodzie zaczarowane kwiaty i wiosna z uśmiechem w tańcu na trawie zielonej


miodzik się produkuje w nawale ciężkiej pracy, jeszcze trochę i nektar słodki z soku ziemi do ust przechylę

Na tym moście, byłem dawno, dawno temu za czasów Nahtaha-choppera....


...i tą drogą jechałem lecz tyle piasku nie było a przez całą trasę ze Szczytnicy do Osłej, ze cztery razy pchać, mus było bo Nimant w piasku sobie nie radzi....

....szczęściem, spotkałem dwie czarnulki co mnie na asfalt wyprowadziły czyli w dobrym kierunku


I jest pałac w Osłej  malowniczy, bajkowy, romantyczny....
... z drugiej strony mniej apetyczny, PGR - owskie czasy zrobiły swoje....

... a to relikt, czasów gdy PGR - y miały się dobrze a ich strażnikiem był sąsiad zza Bug-a

Podróż przez lotnisko Krzywa  do spokojnych nie należała - ruch do autostrady, jakieś imprezy motoryzacyjne, itd.
CPN - ów jak nasiał  a przy nich tirów i aut przy KFC, ruch jak w mieście  w szczytowej porze.
Powrót przez Tomaszów, Lubków, Iwiny by znaleźć się na punktach widokowych i nasycić widokiem Karkonoszy.
Foty gór nie wyszły  a szkoda.;)

 Trasa; R. Iwiny, Lubków, szutry na Wale Okmiańskim, Lubków Kolonia, Szczytnica polną do Osłej, Szczytnica, Tomaszów, Lubków, Iwiny, R.:)
 


Kategoria z żoną


Dane wyjazdu:
19.25 km 2.95 km teren
01:11 h 16.27 km/h:
Maks. pr.:43.10 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Krótko po pracy

Środa, 15 kwietnia 2015 · dodano: 15.04.2015 | Komentarze 0

Tylko dlatego, że słońce mocno operowało na niebie, pozwoliliśmy sobie na małe kółeczko przez Jurków i jego leśne szutry.;)
Remont rozpoczęty i potrwa gdy pogoda będzie kusić na rower.;)
Kategoria z żoną


Dane wyjazdu:
39.46 km 17.97 km teren
02:44 h 14.44 km/h:
Maks. pr.:42.70 km/h
Temperatura:14.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Żabie udka

Niedziela, 12 kwietnia 2015 · dodano: 12.04.2015 | Komentarze 0

Od rana szaleństwo, najpierw lotnisko w Legnicy - czas uratowany autostradą - to w związku z remontem w mieszkaniu. Szybkie pichcenie obiadu po powrocie i kawka przed wypadem na żabie gody. Kierunek gliniak w obrębie Kruszyn-Bolec.
Trasa ta sama a zawsze coś ciekawego na niej wyrośnie....


...totem, wydarty z drzewa martwego lecz nie ściętego....


a obok drugi  i w taki sposób powstała brama do świata rzeźbiarza, jeszcze nie poznałem ale kto wie;)


przeważnie sucha a dziś głęboka fota wyszła ale przy manewrach Nimantem skasowałem sobie licznik, niewiedzieć jak i w jaki sposób ale fakt zaistniał, mus posiłkować się dżipiesem Dudysi a licznik ma policzone dni bo to już trzeci raz w tym roku a do trzech razy sztuka.;)


Lasy w okolicy jakieś takie oczyszczone i odsłoniły co nieco z historii byłej, minionej, zapomnianej.
Pierwsze skojarzenie z monolitami druidów lecz z bliska, czysta esencja betonu, lanego za komuny, skojarzyłem ze stacją linową ciągnącą się od Raciborowickiej cementowni do zakładu Wizów, gdzie hałda biała góruje nad okolicą, przykuwającą uwagę z wielu dziesiątek kilometrów ale może to coś innego - napisów nie było a moja pamięć nie zarejestrowała tej historii.;)


Kolejny totem, tym razem naturalny, pewnie Klan Żabich Udek wystawił dla odstraszenia nachalnych turystów, próbujących przeszkadzać w corocznym rytuale miłosnych godów.;)


Sentymentalna woda z lat dzieciństwa - takie małe bajorko, w którym zdobywałem pierwsze szlify pływackie.;)


I są - żabie udka próbujące schronić się pod małym kopcem z liści suchych, ubiegło rocznych. Młoda ta żabcia i jakie smukłe udka, nie dręczyłem, wycofałem się po cichu, by stres nie sprawił obniżki formy przed polowaniem na krwiopijcę totalnego.;)


Szutry - droga z Kruszyna do Kraśnika, paręset metrów dalej krzyżówka, w lewo na gliniak, w prawo na Kraśnik Kol.a przed Dudysią osiedle w Kruszynie.;)


I zgaduj przyjacielu co to za droga z dróg wielu? Nie jechałem do tej pory, bo nie przejezdna myślałem, myliłem się bardzo a trasa marzeniem wielu, kiedyś stalowa a teraz dążeniem wielu, asfaltowa może być.;)


 Na widoku w Lubkowie głowy nie odwróciłem, oczami nie zobaczyłem a cały dzień widziałem zza szyby samochodu, gdy na rowerze się znalazłem, moment taki przegapiłem i na koniec w Iwinach tylko to mi pozostało, ale zachwyt był równie mocny a wrażenie jakie widok robi na mojej duszy, trwa jeszcze gdy wpisuję ostatnią literę tego sprawozdania.;)

Słoneczna, z lekkim, chłodnym wiaterkiem wycieczka, szutry górowały a szlak ich w większości po starym szlaku po kolejowym z Bolca do Iwin, czułem, że wyprzedzam czas tylko asfaltu brak, ale lampy w jego części, już sprawiały wrażenie materializującej się sprawy rowerowego świata .:)

Trasa; R. Iwiny, Lubków, Tomaszów, Kraśnik Kol. Kruszyn, Kruszynek, Warta, Iwiny, R.:)

 
Kategoria z żoną


Dane wyjazdu:
22.87 km 4.40 km teren
01:38 h 14.00 km/h:
Maks. pr.:42.50 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Spotkanie na szczycie

Sobota, 11 kwietnia 2015 · dodano: 11.04.2015 | Komentarze 5

I w przenośni i w realu Spotkanie na Szczycie.
Grodziec zdobyty po raz kolejny i miłe spotkanie One trzy, trzy bikerki i biker nietypowy bo poziomy.
Umówieni z Moniką i jej koleżanką Moniką wyruszyliśmy w trasę dość późno a to Nuggeta do spawania i malowania a to syn jakiś ciuch zapragnął w gdzieś tam no i oczywistość, rowerowy w trybie pilnym bo pedał mus zmienić a przy okazji syn kupił sobie górala full wypas na szaleństwa po szutrach, czyli Kross.
On do domu rowerkiem a my, czym prędzej Felcią  zawieść zakupy i w trasę, poganiani czasem. Spotkanie o umówionym czasie, nie można było zawieść.
Poznałem z daleka, dwie urocze bikerki za stołem pod namiotem w towarzystwie Pielgrzyma w drzewie zaklętego.;)


Przywitanie, potwierdzenie danych personalnych i przyjemna dyskusja o rzeczach rowerowo ulotnych
a potem? A jak że, kto zgadnie ten z gry nie wypadnie.;)


Nie ma to jak w poziomie, okazja rzadko spotykana - wpierw przymiarka


wprowadzenie w technikę jazdy - to kolejna miarka....


...i jazda


i obie dziewczyny dały radę a ubaw był po pachy.;)


Wspólna fota pod rycerzem - wartownikiem kazamatów.

Jeszcze ustawienia GPS-a na powrót do domu, jakiś przewodnik musi być.;)


Tradycyjna mapa również się przydała -  prosto tu, w lewo tam, a tam w prawo i już w domu.;)


Monika - ta w białych rękawach - wypruła do przodu, że ino kurz pozostał po niej na całej drodze zjazdu. Mówiła, że lubi zjazdy ale nad spodziewanie taki czad, że gonić nie dało rady, więc zjechaliśmy asekuracyjnie.;)
Chwila wspólnej jazdy i rozstanie na rozstajach dróg - luz i swoboda a banany mówią same za siebie.;)

Foty użyczyła Dudysia moje to pierwsza i ostatnia.
Trasa; R. Sędzimirów, Grodziec i  z powrotem, szutrowy skrót coraz częściej używany.;)


Dane wyjazdu:
11.66 km 2.00 km teren
00:59 h 11.86 km/h:
Maks. pr.:27.30 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Wiatrak

Piątek, 10 kwietnia 2015 · dodano: 10.04.2015 | Komentarze 0

Popołudniowy spacerek na drogę w pole i do ruin wiatraka pod którym nigdy nie byłem.

Kamienista droga pod mocną górkę a na szczycie, zamiana na piaskową niespodziankę, w tle bloki  gdzie się wszystko zaczęło i Dudysia szukająca kwiatków.


Potem był zjazd na między polną. Z tej strony tych ruin jeszcze nie widziałem, do środka nie wchodziliśmy bo jakaś tam imprezka.

Krótki objazd R. i do Sędzimirowa, pętelka do boczniówki i powrót spacerowym tempem.:)
Słońce, ciepło i wiosna pełną gębą, oddychaliśmy głęboko sycąc się świeżym powiewem nadchodzących zmian pogodowych.;)