Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi nahtah z miasteczka Raciborowice G. k/Bolesławca. Mam przejechane 85755.16 kilometrów w tym 5779.57 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.49 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcejo mnie. button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy nahtah.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
30.29 km 8.15 km teren
02:00 h 15.15 km/h:
Maks. pr.:47.10 km/h
Temperatura:12.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Autostradowe szutry

Sobota, 21 marca 2015 · dodano: 21.03.2015 | Komentarze 5

Już nie szukaliśmy WIOSNY, pojechaliśmy ją przywitać.
Choć chłodny wiaterek wiał to ciepło promieni równoważyło skalę temperatury odczuwalnej.
Początek trasy jak zawsze lub w większej przewadze bez celowy, aż na boczniówkach Lubkowa gdy skończyła sie droga  i mus zawrócić skręciliśmy na szutry leśne Wału Okmiańskiego.


lecz zanim zawróciliśmy okukaliśmy Lubkowskie uroczysko gdzie Dudysia krążąc po bagnisku szukała życia kwitnącego.;)


A potem dopadliśmy szutrów osiem kilometrów po leśnych autrostadach


bajkowe nierealistyczne i nowe drogi dopiero teraz przez nas odkryte


szokowały nas i zachwycały


a z każdym kilometrem dziękowaliśmy za chłodek, bo much było zero a usta mieliśmy rozdziawione szeroko na piękno lasu, drogi i możliwości rowerowej jazdy w tym kompleksie leśnym


my się zachwycaliśmy a Wy, pojedziecie tam z nami by odkryć na nowo szuter wspaniały, las ujarzmiony nie zdziczały?:))))

Z tej drogi wjechaliśmy wprost na Kolonie Lubkowa i spotkaliśmy znajomego Bikera, którego poznałem na paradzie rowerowej w Jeleniej. Powrót trasą Wilczy Las , Lubków w trójkę, aż do widokowego nad Iwinami, tam się rozstaliśmy i do R.:)


Kategoria z żoną


Dane wyjazdu:
35.73 km 0.95 km teren
02:09 h 16.62 km/h:
Maks. pr.:48.20 km/h
Temperatura:10.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Wreszcie

Piątek, 20 marca 2015 · dodano: 20.03.2015 | Komentarze 2

Szybki wypad stałą do Bolca, załatwić parę spraw i powrót stałą lecz na rondzie PZZ, Dudysia pognała do Kruszyna kostką a mnie pchnęło na ścieżkę wydeptaną przez pieszych po starym szlaku kolejowym, którędy,  kiedyś, w przyszłości, mam nadzieję bliższej niż dalszej, powstanie droga rowerowa z Bolca do Grodźca.
Jechało się cudownie a  wraz z trasą rowerową wzdłuż wariatkowa to przedsmak mojej przyszłej stałej trasy rowerowej - marzenia.;)
Wieczór  dopadł nas w Łaziskach a wraz z nim solidny chłodek- zmarzłem, mimo tego jazda była tak odstresowująca jak wczorajszy TOUCH OF IRELAND - warto było poświęcić czas na oglądanie smukłych nóg tancerek - by  dzisiejsze popołudnie przeznaczyć na czyste niczym nieskażone rowerowanie.:)
Kategoria z żoną


Dane wyjazdu:
2.00 km 1.00 km teren
00:06 h 20.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:8-NYSKEN

Ogólny

Niedziela, 15 marca 2015 · dodano: 15.03.2015 | Komentarze 2

Poskładany z czego miałem i się przejechałem, ocena niezła, teraz  dalsze konfiguracje i dogrywanie poszczególnych podzespołów. Mozolnie to idzie, koło które zamówiłem, już trzeci miesiąc się gdzieś tam produkuje, brak czasu - jedna godzinka w tygodniu - nie rokują na szybkie zakończenie prac a miało być na wiosnę.:(
Kategoria test


Dane wyjazdu:
40.38 km 0.00 km teren
03:21 h 12.05 km/h:
Maks. pr.:49.60 km/h
Temperatura:5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

W poszukiwaniu wiosny

Niedziela, 15 marca 2015 · dodano: 15.03.2015 | Komentarze 3

Niespodziewany wypad na regionalne szlaki.
W tygodniu zapowiadali niemiłą aurę a tu niespodzianka . Zimno co prawda ale dali my radę i nawet słonko tak dogrzało, że na moście przed Kraśnikiem Górnym  grzaliśmy plecki, czekając na przejazd towarowego pociągu.;)
Osłonięci od wschodniego wiatru spędziliśmy tam jakąś chwilę - pragnienie słonecznego ciepła nie chciało puścić i dopiero chmury na wschodnim niebie - zapowiedź końca ciepłych promieni - zobligowało nas do dalszej podróży.;)

Pod górkę małą się pięliśmy...

i pięliśmy....

aż dopięliśmy, mnie jakoś szybciej bo z tego zjazdu za zakrętem, pod tą górkę rozpędem wjechałem a miałem tam prawie 50km/h.
Tu na górce Kol. Kruszyn i nauka jazdy wierzchem.

Trasa; R. Iwiny, Warta, Łaziska, Kruszyn, Kruszyn koło pałacu, Kraśnik Górny, Tomaszów, Lubków i chwila rozmowy z Tomkiem, Iwiny, R.:)

Kategoria z żoną


Dane wyjazdu:
32.80 km 1.45 km teren
01:51 h 17.73 km/h:
Maks. pr.:42.40 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Han Solo...

Wtorek, 10 marca 2015 · dodano: 10.03.2015 | Komentarze 0

Dudysia wróciła do gry, wreszcie mogliśmy pobrykać w trasie - rowerem. Głód jazdy był ogromny, bo pruła przed siebie ile wlezie i zapomniała robić foty.;)


Za to mnie cykła się fatamorgana z Tatooine, tak jakoś naszło mnie wspomnienie o rozbiciu Sokoła Millenium przez Hana Solo, na szczęście przeżył więc w grudniu będzie się działo, oj będzie.;)

Trasa; R, Iwiny, Lubków - główną, Wilczy Las, Szczytnica, Tomaszów, Lubków - koło fermy, Iwiny, R.
Kategoria z żoną


Dane wyjazdu:
62.36 km 0.00 km teren
02:34 h 24.30 km/h:
Maks. pr.:48.20 km/h
Temperatura:14.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Prezent

Niedziela, 8 marca 2015 · dodano: 08.03.2015 | Komentarze 2

Z OKAZJI DNIA KOBIET WSZYSTKIM ROWERZYSTKOM I ZAGLĄDAJĄCYM NA TEN BLOG PANIOM ŻYCZĘ RADOŚCI Z ŻYCIA,
POWALAJĄCEGO SEKSAPILU, ZMYSŁOWEJ KOBIECOŚCI I SZALONYCH POMYSŁÓW.:)))


A KWIATEK NIECH WAM SŁODZI KAŻDY DZIEŃ


Po wczorajszej podjazdowej walce pod Górę Rosocha, dziś starymi szlakami dla odmiany.
Zygzakiem na Krępnicę przez trzy mosty nad A4 i raz pod.


Rodzinka z prezentowała mi nowy kask, delikatny powiew młodości poczułem, taki delikatny i fota nad Krępnicą.
Dziś chyba sobie pozwolę na małego drinka, niech ta ostatnia czwórka z przodu ma.;)
Kategoria Regionalnie


Dane wyjazdu:
78.94 km 2.80 km teren
03:49 h 20.68 km/h:
Maks. pr.:60.80 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Radiostacja

Sobota, 7 marca 2015 · dodano: 07.03.2015 | Komentarze 10

Kiedyś ktoś gdzieś do kogoś  coś  powiedział śmiesznego a brzmiało to tak; "jak  chcesz rozśmieszyć Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach".
Planowałem wypad do Stanisławowa w sobotę rano, wcześnie rano ale życie weryfikuje plany i w piątek sobotnia jakakolwiek wycieczka  stanęła pod znakiem pytania. Po powrocie z pracy - a urwałem się wcześniej ze dwie godziny - dwie godziny dogorywałem na sofie, dochodząc do siebie powoli, po męczącej dniówce, nie planowanej zresztą  takiej nagłej, zaskakującej.
O piętnastej byłem gotowy do zmierzenia się z krótką i szybką trasą, wiadomo że takową trasę obiorę po przejechaniu paru kilometrów. Tym razem obrałem skrót z Sędzimirowa do Nowej Wsi Grodziskiej.


Ładna droga ubita trochę luźnego kamienia i sucha, bez błotka.

I tu zaczyna się moja dzisiejsza trasa, se pomyślałem, że mogę wybadać trasę do Stanisławowa przez Wilków i Leszczynę.
Hasło się rzuciło więc w drogę, za Nową Wsią punkt widokowy i zaduma.


Tu zawsze jest pięknie. Do Pielgrzymki mocny zjazd i do krzyżówki przy głównej chwilowy pochył nad mapą i decyzja - na Jerzmanice Zdrój. Trasa przyjemna, opanowana przez motocyklistów.


W Jerzmanicach zaś mocny zjazd i stop na torach, za torami pierwszy podjazd, jak się okazało później to podjaździk.
Dojazd do głównej na Jelenią i paręset metrów lekko pod góreczkę i w lewo na Sępów a tam nie chudy podjazd ledwo się wdrapałem,
szczęście, że krótki. Do Wilkowa zjazd a po drodze kamienna rzeźba.

Zaduma nad sensem, nad bytem, nad prawdą i dalej w drogę.

Fota Wilczej Góry, z tej strony rzadko ją widuje.
W Wilkowie przegapiłem drogę wzdłóż torów kolejowych i pojechałem szlakiem rowerowym - czerwonym.
Piąłem się wciąż pod górkę a ona rosła w oczach - tzn, jej procent pochyłu, by z asfaltu przeistoczyć w kostkę brukową i mnie z rowera na zdjąć - pchanie stało się ciałem.;)
Oczywiście pomyliłem drogi i zamiast w lewo skręciłem w prawo i do lasu, na czarny szlak zajechałem.
Szybki zawrót i po naprowadzeniu przez tubylca pognałem do Leszczyny. Było z górki, potem trafiłem na drogę wijącą się wzdłuż torów a którą miałem przyjechać, Przeskoczyłem przez nią  a tam jeszcze większy zjazd, sześć dych na liczniku, piękny dywanik, szeroka droga i wiatr we włosach.;)
Odniosłem wrażenie że zjechałem do wsi leżącej w depresji, tak nisko a to się okazało na normalny poziom lecz wyraźnie wskazywało, że od centrum Leszczyny,  aż po sam szczyt góry Rosochy - cel mojej podróży - będzie pod górkę i o "bodaj że cię". Podjazd przeszedł moje wyobrażenie o górskiej wspinaczce rowerowej.

Z głębi lasu u podnóża góry, pchając, ciągnąc, niosąc wtargałem się na jakiś poziom i zobaczyłem świat, skąd przybyłem.


Parę metrów dalej, z za drzew wyłonił się  cel mej wędrówki. Była jeszcze panorama Legnicy i Jawora lecz ze względu na późną porę i zamglony horyzont, foty zeszły do kosza.;)


W Wilkowie złapałem jeszcze taką panoramę, na szczęście bo na szczycie już efekty się skończyły gdy tam dotarłem.
 

Pod samym szczytem, nie widząc drogi jak daleko jeszcze musiałbym pchać skróciłem sobie trasę na przełaj i ostatnie sto metrów wepchałem rower pod samą radiostację wprost na trzy młode dziewczyny - miały ubaw ale i podziw w oczach, na takie karkołomne ekscesy. Chwila bajeru, parę fotek, potem dołączył jakiś jegomość i tak się zagadaliśmy, że zdążyłem zrobić jeszcze panoramę Karkonoszy, ciemnica uniemożliwiła na cokolwiek.

Zjazd był ekscytujący. Nocny, szybki, po nieznanej drodze i dłuuuuugiiii - szacun dla Moniki i jej znajomych i w ogóle dla każdego kto się tą stroną wtacza na szczyt. Widoki zapierają dech, mus tam wrócić na  wiosnę w pełni, bo kwitnące  życie i widoki pewnie przyprawiają o zawrót głowy.;)

Powrót miałem w zimnicy aż mi stopy zamarzły a skurcz ud dokuczał do samego domu. Na prostej  z Iwin do R. Spotkałem cudowny nocny widok; z nad Wału Okmiańskiego wstawał księżyc krwisty, na zachodzie piękna pani chyliła czoła do snu a przede mną Wielki Pies wskazywał cel powrotu.:)

Trasa; R. Sędzimirów, Nowa Wieś Grodziska, Pielgrzymka, Jerzmanice Zdrój, Sępów, Wilków, Leszczyna, Góra Rosocha, Stanisławów, Sichów, Prusice, Rokitnica, Kozów, Złotoryja, Nowa Wieś Złotoryjska, Zagrodno, Olszanica, Ganczary, Iwiny, R.:)



Kategoria Kraina Wy..Wu...


Dane wyjazdu:
1.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:8-NYSKEN

Napęd

Wtorek, 3 marca 2015 · dodano: 03.03.2015 | Komentarze 1

Dziś oficjalny test napędu, po paru przeróbkach oraz test układu kierowniczego typu ASS. Obecnie siadam i jadę, lekkość jazdy na szóstkę. Kiera ASS odpowiada mi najbardziej - przyzwyczajenie?
Na razie przełożenie spacerowe ale ta sprawa wymaga pokombinowania z zębatkami; czy dwie jednakowe( obecnie mała kierunkowa na tył i duża kierunkowa na przód ) czy tylko kierunkową na przód zmniejszyć o parę zębów. Problem wynika z nie możliwości posiadania odpowiedniej ilości zębatek do testowania a ciąć i niszczyć poszczególne zębatki przy korbach to czyste marnotrawstwo, mimo wszystko, skazany jestem na  metodę prób i doświadczeń.;)
Małymi krokami do celu. ;)
Kategoria test


Dane wyjazdu:
55.13 km 2.70 km teren
02:24 h 22.97 km/h:
Maks. pr.:50.70 km/h
Temperatura:8.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Woda życia

Niedziela, 1 marca 2015 · dodano: 01.03.2015 | Komentarze 3

Niedzielne wschody słońca są jak magnez, wyciągają z łóżka wprost na rower dobrze, że złapałem ciuchy po drodze bo bym deko zmarzł jadąc nago.
Słońce mocno już operowało na niebie gdy rowerowy wiatr muskał lico, ciepło jeszcze się nie ustabilizowało tak wcześnie a szron zalegał wszystkie cienie
.
Trasa, jak zawsze mi nie znana, muszę się oddalić od domu by podjąć słuszny kierunek, na szczęście nastąpiło to po jednym kilometrze i kierunek Lwówek, Dolina Bobru ostoja przyrody, spokój wody  i łagodny teren czasami z podjazdem nie wielkim, chociaż zdarzają się niespodzianki.
Droga do Ustronia bez zmian, żadnej poprawy ale jest w tym pozytywizm, może się nie poprawia ale i nie pogarsza
czyli wszystkie dołki, dziury, uskoki i braki asfaltu są tak znane, że można jechać z zamkniętymi "okularami " niestety, najgorsze jest na zjeździe z Ustronia, tam pędzi się 50km/h a dziur przybywa. Za to wyjazd z Chmielna do Brunowa ideał asfaltowej drogi, co prawda podjazd nie chudy ale taką drogą warto.

I widoki z tej drogi, warte zatrzymania się na chwilę. Na horyzoncie mglisto
  ale trasa ER-4 jest malownicza, mimo wszystko.;)
Słońce dogrzewa i jest coraz mocniejsze, promienie topią poranny szron a zapach wiosny łechce nozdrza.
W płucach wzbiera moc a chęci knują odstępstwa na obranej trasie
. Toż to Pławna nie daleko i tak dojeżdżam do Lwówka.


Most między Brunowem i Lwówkiem
urzeka...


Chwila się wydłuża , spędzanie dłuższego czasu nad rzeką ma sens - to woda życia, tu odzyskuje się siły, nabiera mocy.
Tu kwitnie życie, rozwija wszelakie bycie i tak w nieskończoność można pitu pitu lecz w tym nie ma kitu - esencja prawdy.
Ruszam, kuszony perspektywą Pławnej ale się nie daję Dolina Bobru rajcuje mnie bardziej.
Skręcam na Rakowice i wzdłuż meandrów rzeki kręcę do Bolesławca zachwycając się wijącą rzeką u podnóża drogi
, między nami tylko betonowa barierka.


Po drodze skrótem z Włodzic do Kraszowic, na mostku mus przystanek, który to już raz
zatrzymuję się w celu odwodnienia organizmu. Mój błąd - z lenistwa wziąłem tylko wodę po której mam nie ograniczony odpływ życiodajnych płynów a wystarczyło tylko dolać jakiegoś soku.;)

Jaki tu spokój, jaka cisza, delikatny szum płynącego dopływu Bobru, cichy świergot ptaszków
wśród gołych gałęzi na których nie śmiało, zaczyna pojawiać się życie pod postacią pączków, zalążków przyszłych kwiatów.

Bolec przeskakuję dość szybko by miejski gwar i zaduch smogu nie zatarł wrażenia wyniesione z lasu
.
Chociaż z tego lasu na obrzeżach Bożejowic wywiozłem i " wilka", którego mogłem się spodziewać bo od paru dni dolegliwości szyjne doskwierają mocno. Poza tym gnałem by za miastem znowu dopaść "krzaka".
I tak trafiłem na "Złoty Szlak Warty Bol." i upolowałem kruka - ptak olbrzym.

Schodami na staw poflotacyjny zobaczyć ostoję ptactwa, wbiegłem niczym rączy jeleń bo wjeżdżać rowerem jak to czynią nieliczni
co widać na zdjęciu by było głupio, bo niszczenie wału i roślinności. Fot nie zrobiłem bo widoki marne.

Za to z góry kolorowo na pocieszenie. Schodami w dół ale już nie biegłem, hamulce wysiadły.;)


Trasa; R. Ustronie, Chmielno, Brunów, Lwówek, Rakowice, Włodzice, Kraszowice, Otok, Rakowice Małe, Bolesławiec, Łaziska, Warta, Iwiny, R.
Kategoria wycieczka


Dane wyjazdu:
35.49 km 12.65 km teren
02:29 h 14.29 km/h:
Maks. pr.:31.70 km/h
Temperatura:5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:2-NUGGET

W poszukiwaniu wiosny

Sobota, 28 lutego 2015 · dodano: 28.02.2015 | Komentarze 3

Mocno zajęte przedpołudnie nie wróżyło na cokolwiek rowerowego. Jednak wyrobiliśmy się do 13-tej i w drogę, chociaż na 20-cia kilometrów.
- Kierunek na zachód - propozycja Dudysi,  za chwilę
- na północ - rzuciłem przez ramię, przekrzykując rowerowy wiatr.
- a może kółeczko po gminie - wyrwało się Dudysi i tak jadąc nie możemy złapać wiatru  w "szprychy".
- jedziemy przed siebie - podejmuję decyzję, kierunek Lubków.
Dudysia prowadzi przez centrum Iwin i koło kościoła do fermy Lubkowa.
- Przez krzyżówkę prosto - mówię i wjeżdżamy w las, tam gdzie zaczyna się nasza trasa.

Wiosna wita nas u progu lasu wyrywając z naszych płuc westchnienie. Szutry suche, igły sosnowe, świerkowe  i mchy, zielone niczym świeżo malowane przez  przechodzącą tędy wiosnę, choć to nie ona tym artystą to dajemy wiarę, że jednak to symptom pani kwiecistej.
Kwiatów nie dostrzegamy ale są ptaki, wysoko nad lasem kruki, para żurawi nad polami i stada małych ptaszków po polach to już coś, to jakaś oznaka nadchodzących zmian - wytęsknionych zmian.

Na rozstajach dróg trudno wybrać w którą stronę, ale podejmujemy właściwą decyzję, szerokim jedzie się lepiej


Jeszcze fota czegoś przy ziemi, może Dudysia znalazła odcisk stopy pani Wiosny


a potem znaleźliśmy ślady wiosny na polach, przedsmak, znak, że już, że tuż, tuż


nie, nie, to nie upadek Dudysia swoim zwyczajem rzuciła się na glebę zauważając znaczący ślad wiosny - chyba?


....i uradowana wypatrzoną drogą po horyzont, susząc zęby, pięła się pod górkę nie zważając na siódme poty.


A na dalekich szutrowych trasach, u podnóża piaskowych gór, znaleźliśmy zielone stepy, rozciągające się od północy od Jadwisina na południe do Olszanicy, od zachodnich lasów Iwin po wschodnie tereny Radziechowa.
Przestrzeń rozległa, po horyzont jak okiem sięgnąć zielona a na południu pogórze Kaczawskie, gdzie rzeka wijąca się wśród osad wiejskich - cel naszej przyszłej wycieczki.;)

Tras;  R. Iwiny, Lubków, Radziechów, Jadwisin, Radziechów, Ganczary, Iwiny, R.
Kategoria z żoną