Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi nahtah z miasteczka Raciborowice G. k/Bolesławca. Mam przejechane 87700.87 kilometrów w tym 5962.20 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcejo mnie. button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy nahtah.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
67.30 km 1.70 km teren
04:09 h 16.22 km/h:
Maks. pr.:35.50 km/h
Temperatura:18.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

"Nie Oddam Cię Nikomu"

Niedziela, 5 listopada 2017 · dodano: 05.11.2017 | Komentarze 0

Rozkładam mapę - Bory Dolnośląskie - i z przerażeniem stwierdzam, że wypad z domu na trasę, gdzie białe plamy naszego nie bycia "tam" nie grozi w żadnym przypadku. Wypad autem i pakowanie rowerów po prostu wykracza po za ramy krótkiego czasu późnej jesieni.
Cóż, chwila namysłu i decydujemy się na Chojnów ale przez Jadwisin. O 10,13 przekraczamy najwyższy punkt Wału Okmiańskiego przed Olszanicą i zjeżdżamy  do jej centrum, na krzyżówce w lewo i kierunek....


...Radziechów a przed nim równina Chojnowska jak okiem sięgnąć, po horyzont płaska i tylko wiatraki trzy zakłócają harmonię przestrzeni....


...za nami Grodziec i zamglone Karkonosze


....przeskakujemy Radziechów i wpadamy w objęcia czerwonych pól Jadwisina....


.... dalej, zielone trawy miedzą od czerwonych oddzielone, "te" trzy wiatraki strzegą...


...przejazd przez A4 i do Osetnicy, przystanek pod kościołem...


...jesień się złoci, suche szosy, zasypuje liśćmi a słońce przygrzewa nielicznymi gorącymi promieniami, przed nami aleja przyrody przed Piotrowicami...


....i Chojnów, cel wycieczki - pomnik ku czci przyjęcia praw miejskich w 1333roku...


...zaliczamy kawkę na stacji CPN - Falcon i grzejemy do Jerzmanowic, wiatrak - restaurację mijamy z daleka.
Po drodze zachwycamy się przestrzenią pól Witkowa, Grobli i Krzywej skąd przeskok główną przez A4 i w Okmianach gdzie koniec Wału , skręcamy w prawo. Asfalt się kończy i jedziemy polną drogą wzdłuż trakcji kolejowej, aż do Szczytnicy...


...na jej krótkiej obwodnicy, taniec promieni i chmur, zatrzymuje w obrazie tajemnicę kielicha i światła i ten wymowny malunek towarzyszy nam już do końca.
Jedziemy przez Tomaszów, Lubków, Iwiny, i do R. A w butelce ostatni łyk Tymbarkowego Szaleństwa o tytule jak w tytule.;)))

Trasa. R, Iwiny, Ganczary, Olszanica, Radziechów, Jadwisin, Osetnica, Piotrowice, Chojnów, Jerzmanowice, Witków, Groble, Krzywa, Okmiany, Szczytnica, Tomaszów, Lubków, Iwiny, R.



Dane wyjazdu:
35.56 km 5.50 km teren
01:58 h 18.08 km/h:
Maks. pr.:38.10 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:9-NYSKEY

O brzasku..

Sobota, 4 listopada 2017 · dodano: 04.11.2017 | Komentarze 0

I zmusiło mnie rowerem do pracy - i jak  pomyślę głębiej o dzisiejszym dniu to, to rowerowanie  było z rodzaju metafizycznych.
Wczoraj napaliłem się na jazdę rowerem do pracy ale o pierwszej w nocy, przebudzony jakimś nieznanym czynnikiem, zdegustowany zmęczeniem i niewyspaniem, zrezygnowałem, przestawiłem budzik i wstałem normalnie, oporządziłem wszystko wokoło siebie jak zawsze i wyszło, że do rowerowego wyjazdu, ustalonego wcześniej mam, aż kwadrans.
Wróciła chęć i to z siłą tak nie odpartą, że o 6,00 byłem  już w siodle.
Na zewnątrz chłodek, zero stopni a może i przymrozek, bo na szybach biel do skrobania, nie zważałem za wiele na to niebezpieczeństwo, gnałem przed siebie a w głowie kocioł myśli - o brzasku patrz na wschód, na niebieskim tle, tuż ponad purpurą horyzontu, piękną wypatruj i patrzyłem i Wenus ujrzałem....


...dla aparatu mało uchwytna lecz ten świt -  magiczny - i chwilę napawałem się wschodem, by za chwilę, podziwiać zachód "miesiąca" jego duża, okrągła tarcza,  oblana blaskiem podziwianego wschodu, powoli kryła się już za zabudowaniami Warty, aż pożałowałem decyzji o pozostawieniu  aparatu w domu.

Do pracy przyjechałem spocony, cóż, nie lubię się spóźniać i podziwianie mus nadrobić szybszą jazdą - a miało być powoli....


....jeszcze jeden taki wykończyć i koniec na tym placu trudów i znoju - fota z innego dnia, bo jak zwykle zagadałem się i umknęło mi pozowanie.

Powrót z roboty trasą rowerową, czyli przez rynek na Tysiąclecia i na pokolejową, tam spotkałem kumpla i tak spacerowym krokiem (On) i na kole (Ja) - pitu, pitu do Kruszyna a po drodze "paczę" a na ścieżce licznik rowerowy.
Biorę do kieszeni i rozstaję się z kumplem, trzymam się ściśle wytyczonej trasy i za Kruszynkiem, podążając pokolejową, spotkanie na szczycie, przede mną, w żółtej kurtce biker - pomyślałem Tomek i był to Tomek. 
Przywitanie i od razu prośba Tomka na powrót w kierunku Bolca, by odnaleźć zgubiony licznik - sięgam do kieszeni - to ten? - pytam.
Szok, gdyby się nie zgubił to byśmy się nie spotkali a tak wspólnie, już we dwóch, przecieraliśmy szutrowy szlak rowerowy koło "perfumerii Kuduka" a potem już trasę rowerową, asfaltową, aż do R.
Jeszcze Tom wstąpił do mnie, by przetestować Giant-a i tu się rozstajemy, na kawę nie dał się zaprosić, noc kroczyła w szybkim tempie a do domu kawałek, pożegnaliśmy się i to był koniec dzisiejszego, rowerowego dnia.;)))

Trasa stała czyli Bolec i z powrotem.

Kategoria do pracy, R-A-D-Z


Dane wyjazdu:
18.24 km 1.80 km teren
00:54 h 20.26 km/h:
Maks. pr.:37.10 km/h
Temperatura:9.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 197 kcal
Rower:9-NYSKEY

"Miesiąc"

Piątek, 3 listopada 2017 · dodano: 03.11.2017 | Komentarze 1

Noc "ciepła" bezwietrzna i.....


....tarczą księżyca rozświetlona.

Trasa do Warty i z powrotem, oczywiście drogą rowerową - czysty komfort - główna tak zatłoczona autami, że nawet nie próbowałem tam wjeżdżać. Zostało jakieś 900m do zakończenia  rowerowej trasy - finisz tuż tuż.;)))



Dane wyjazdu:
22.28 km 0.00 km teren
01:02 h 21.56 km/h:
Maks. pr.:47.30 km/h
Temperatura:4.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:10-NYSKEA

Testowo

Poniedziałek, 30 października 2017 · dodano: 30.10.2017 | Komentarze 0

Wreszcie, Nyskea w akcji. Bujnąłem się do Warty i z powrotem, okazją, sprawa pilna a przy tym, czas na test w moim wykonaniu. Test udany założenia zrealizowane. Do poprawki damper, obecny zbyt miękki, oponki 1" spisały się rewelacyjnie.
Noc i zimny, silny, zachodni
wiatr, zaburzały delikatnie ocenę ale na tym odcinku jest ok. Czas na dłuższy dystans.;)
Kategoria nocna jazda, R-A-D-Z, test


Dane wyjazdu:
21.57 km 4.00 km teren
01:05 h 19.92 km/h:
Maks. pr.:44.10 km/h
Temperatura:16.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 233 kcal
Rower:9-NYSKEY

Po pracy

Środa, 25 października 2017 · dodano: 25.10.2017 | Komentarze 0

Krótka przejażdżka na dotlenienie ..........


......boczniówkami na widokowy koło naszej kamionki, wjechałem pod ten podjazd - uf -  by podziwiać widoki z górami w roli głównej - Fudżi, Okole, Kapela cudownie wyeksponowane ale zauroczył mnie widok na zachód....


...na szutrach, błoto po sam brzeg drogi więc sprint do wysypiska i powrót do R. i kierunek na Iwiny.
Oczywiście trasa rowerowa musi być - Wójt Gminy Warta Bol. robi prezent dla społeczności sportowej gminy, bardzo wysokiej klasy, jestem pod wrażeniem i estetyki i wykonania i pomysłu choć na razie widać tylko zarys tego co ma powstać....




....ciemności dopadły mnie jeszcze w Warcie a w Iwinach na widokowym wrzuciłem super czułość w telefonie i wyłapałem ciemność.;)))

Było ciepło, bezwietrznie, relaksacyjnie.;)))




Kategoria nocna jazda, R-A-D-Z


Dane wyjazdu:
27.34 km 8.50 km teren
01:39 h 16.57 km/h:
Maks. pr.:45.30 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 270 kcal
Rower:9-NYSKEY

Przed deszczem

Sobota, 21 października 2017 · dodano: 21.10.2017 | Komentarze 3

Po pracy, przed nocą, przed deszczem szutrami, wśród pól, lasów i szlakiem Jakubowym i trasa rowerową...


...granica gmin, widok z trasy po kolejowej - przyszłej drogowej - kierunek zachodni ....


....a to widok w drugą stronę - kierunek południowy....:)

Kategoria z żoną, R-A-D-Z


Dane wyjazdu:
19.31 km 3.60 km teren
01:08 h 17.04 km/h:
Maks. pr.:49.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:9-NYSKEY

Droga

Czwartek, 19 października 2017 · dodano: 19.10.2017 | Komentarze 4

I wylali dywanik na nowej drodze rowerowej w Warcie, roboty idą w mega tempie. Mus się przejechać - i było zaje...fajnie.;)))))









....i koniec asfaltu, dalej szutrem, aż do ronda w Bolcu ale to.......


Kategoria z żoną, R-A-D-Z


Dane wyjazdu:
45.31 km 0.00 km teren
01:45 h 25.89 km/h:
Maks. pr.:49.10 km/h
Temperatura:21.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Szczyt

Poniedziałek, 16 października 2017 · dodano: 16.10.2017 | Komentarze 0

Po pracy!? Na rower!?
Musiałem, chociaż na 10 kaemów, tak do Iwin i z powrotem ale na widokowym, słońce - które zawisło nad drzewami wału poflotacyjnego stawu, zapaliło szczyt szczytów Karkonoszy (aparat został w domu) zamurowało mnie na parę minut, minut tyle, że słońce zdążyło schować się za złotoczerwonymi liśćmi  jesieni.
Szczyt, lśniący czerwienią, przygasł i zanikł wraz z ostatnimi promieniami słońca a ono samo pozostawiło purpurową łunę.

Taki widok wystarczył by doładować mi baterie, moc zabłysła w oczach czerwienią, aż ich blask odbił się w ciemnych okularach, zawróciłem na Lubków i przez Tomaszów, Kraśniki do Łąki i do Bolca, powrót stałą przez Kruszyn, Łaziska i na - właśnie, poligon pod Kozią zacznę nazywać rondem obwodnicy) nowe rondo obwodnicy - jeszcze w budowie a dalej jak zawsze.





A gór fota, bez zbliżenia, nie oddawała tego zachwycającego zjawiska.:)))
Kategoria nocna jazda


Dane wyjazdu:
38.23 km 10.20 km teren
02:38 h 14.52 km/h:
Maks. pr.:38.60 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:9-NYSKEY

Piaski Jadwisina

Niedziela, 15 października 2017 · dodano: 15.10.2017 | Komentarze 3

Gdzie by tu jesień upolować? Plan do Gryfowa upadł, Ławszowa i wodna elektrownia również, perspektywa pakowania rowerów na samochód nie uśmiechała mi się- zmęczenie tygodniem.
 Ruszamy na dwóch kołach z domu i planujemy w drodze, padło na czerwony dom Lubkowa i za Wał Okmiański czyli przez las...


....promienie zachwytu...


...a las urzeka....


....i widoki zielonych pól...


...i po horyzont a tam wiatraki....


...betonowy odjazd z pod Wału i żadnego kręcenia, samo jechało...


....i jechało pod same ruiny wiatraka...


....a dalej piaski Jadwisina...


....i  wyrobiska głębokie, piaskowe doły, nad którymi Grodziec króluje...


.....a w jesiennej scenerii wioski uśpione niedzielnym popołudniem i z dali...


....i z bliży....



.....w drodze powrotnej, pola Lubkowa pachnącym, żółcącym się rzepakiem obsiane, wrażenie sprawiały takiego słonecznego, majowego dnia.


Trasa; R. Iwiny, Lubków, Wał Okmiański, Muszczyna,  piaski Jadwisina,  Grzędna, Okmiany, Wilczy Las, Lubkówek, Lubków, Iwiny, R.






Kategoria Regionalnie, z żoną


Dane wyjazdu:
31.24 km 0.40 km teren
01:29 h 21.06 km/h:
Maks. pr.:49.40 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 331 kcal
Rower:9-NYSKEY

Gdzieś tam...

Czwartek, 12 października 2017 · dodano: 12.10.2017 | Komentarze 0

Mus do weterynarza po leki dla pieska, okazja na poszukanie odludnego miejsca, więc sprint do Tomaszowa po leki i jazda na Szczytnicę.
Krótka obwodnica samego centrum, oferowała ciszę a tam, znalazłem szuter, krótki ale to był skrót do przejazdu kolejowego gdzieś tam w polu,  z dala od cywilizacji, tylko tory i pociągu żadnego w tym czasie.
Nade mną szarzejący błękit, słaba, purpurowa poświata zachodu, lekki wiaterek - ledwo wyczuwalny - i ta cisza, ten spokój.

Czegóż więcej mógłbym w tamtej chwili chcieć, niczego - miałem wszystko czego było mi trzeba - i to było piękne.
Wciągnąłem w płuca duszy, całą tą piękną chwilę i spokojną jazdą, delektując się stanem odurzenia spokojem, przez Szczytnicę, dojechałem na szczyt w Wilczym Lesie.
Rzut okiem na niknący w ciemnościach horyzont zachodu i pocisnąłem na Lubkówek, skąd rozpościera się widok na wszystkie światła okolicy i sześć czerwonych, nocnych wież.
Lubków, Iwiny, R.;)))

Kategoria nocna jazda