Info
Więcejo mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień11 - 0
- 2026, Lipiec11 - 0
- 2026, Czerwiec13 - 0
- 2026, Maj12 - 0
- 2026, Kwiecień10 - 0
- 2026, Marzec3 - 0
- 2026, Luty2 - 0
- 2025, Grudzień5 - 0
- 2025, Listopad9 - 0
- 2025, Październik8 - 0
- 2025, Wrzesień10 - 2
- 2025, Sierpień31 - 0
- 2025, Lipiec11 - 0
- 2025, Czerwiec13 - 0
- 2025, Maj10 - 0
- 2025, Kwiecień10 - 0
- 2025, Marzec7 - 0
- 2025, Luty4 - 0
- 2025, Styczeń5 - 0
- 2024, Grudzień15 - 4
- 2024, Listopad5 - 2
- 2024, Październik5 - 0
- 2024, Wrzesień7 - 0
- 2024, Sierpień5 - 0
- 2024, Lipiec6 - 0
- 2024, Czerwiec11 - 4
- 2024, Maj7 - 2
- 2024, Kwiecień9 - 3
- 2024, Marzec7 - 3
- 2024, Luty4 - 0
- 2024, Styczeń4 - 1
- 2023, Grudzień4 - 0
- 2023, Listopad3 - 0
- 2023, Październik6 - 3
- 2023, Wrzesień10 - 2
- 2023, Sierpień5 - 0
- 2023, Lipiec13 - 4
- 2023, Czerwiec8 - 2
- 2023, Maj11 - 2
- 2023, Kwiecień6 - 5
- 2023, Marzec3 - 0
- 2023, Luty4 - 0
- 2023, Styczeń4 - 0
- 2022, Grudzień11 - 1
- 2022, Listopad5 - 1
- 2022, Październik8 - 2
- 2022, Wrzesień6 - 0
- 2022, Sierpień7 - 0
- 2022, Lipiec9 - 3
- 2022, Czerwiec12 - 2
- 2022, Maj7 - 3
- 2022, Kwiecień4 - 9
- 2022, Marzec4 - 6
- 2021, Grudzień5 - 0
- 2021, Listopad9 - 0
- 2021, Październik12 - 3
- 2021, Wrzesień13 - 1
- 2021, Sierpień7 - 1
- 2021, Lipiec16 - 1
- 2021, Czerwiec11 - 2
- 2021, Maj10 - 7
- 2021, Kwiecień12 - 6
- 2021, Marzec4 - 0
- 2021, Luty5 - 6
- 2021, Styczeń9 - 1
- 2020, Grudzień6 - 6
- 2020, Listopad8 - 0
- 2020, Październik8 - 2
- 2020, Wrzesień4 - 7
- 2020, Sierpień9 - 13
- 2020, Lipiec9 - 2
- 2020, Czerwiec17 - 2
- 2020, Maj11 - 18
- 2020, Kwiecień7 - 24
- 2020, Marzec10 - 35
- 2020, Luty6 - 14
- 2020, Styczeń7 - 25
- 2019, Grudzień7 - 16
- 2019, Listopad15 - 33
- 2019, Październik12 - 18
- 2019, Wrzesień15 - 18
- 2019, Sierpień23 - 46
- 2019, Lipiec31 - 32
- 2019, Czerwiec33 - 29
- 2019, Maj13 - 29
- 2019, Kwiecień12 - 35
- 2019, Marzec6 - 35
- 2019, Luty19 - 42
- 2019, Styczeń9 - 13
- 2018, Grudzień10 - 8
- 2018, Listopad10 - 36
- 2018, Październik13 - 31
- 2018, Wrzesień15 - 54
- 2018, Sierpień15 - 17
- 2018, Lipiec24 - 53
- 2018, Czerwiec8 - 33
- 2018, Maj23 - 36
- 2018, Kwiecień13 - 30
- 2018, Marzec6 - 4
- 2018, Luty9 - 4
- 2018, Styczeń5 - 9
- 2017, Grudzień13 - 19
- 2017, Listopad11 - 11
- 2017, Październik12 - 21
- 2017, Wrzesień13 - 39
- 2017, Sierpień12 - 28
- 2017, Lipiec19 - 58
- 2017, Czerwiec20 - 43
- 2017, Maj12 - 22
- 2017, Kwiecień15 - 17
- 2017, Marzec9 - 17
- 2017, Luty10 - 12
- 2017, Styczeń3 - 4
- 2016, Grudzień6 - 6
- 2016, Listopad11 - 7
- 2016, Październik8 - 20
- 2016, Wrzesień19 - 40
- 2016, Sierpień17 - 14
- 2016, Lipiec14 - 32
- 2016, Czerwiec17 - 28
- 2016, Maj20 - 26
- 2016, Kwiecień12 - 16
- 2016, Marzec9 - 13
- 2016, Luty3 - 9
- 2016, Styczeń5 - 16
- 2015, Grudzień11 - 30
- 2015, Listopad10 - 15
- 2015, Październik13 - 23
- 2015, Wrzesień15 - 8
- 2015, Sierpień15 - 37
- 2015, Lipiec16 - 26
- 2015, Czerwiec17 - 25
- 2015, Maj13 - 37
- 2015, Kwiecień12 - 15
- 2015, Marzec14 - 36
- 2015, Luty11 - 41
- 2015, Styczeń11 - 24
- 2014, Grudzień3 - 14
- 2014, Listopad10 - 6
- 2014, Październik9 - 22
- 2014, Wrzesień12 - 20
- 2014, Sierpień27 - 25
- 2014, Lipiec19 - 7
- 2014, Czerwiec17 - 6
- 2014, Maj19 - 11
- 2014, Kwiecień12 - 10
- 2014, Marzec11 - 5
- 2014, Luty4 - 1
- 2014, Styczeń6 - 9
- 2013, Grudzień7 - 14
- 2013, Listopad8 - 6
- 2013, Październik9 - 2
- 2013, Wrzesień13 - 0
- 2013, Sierpień12 - 2
- 2013, Lipiec15 - 0
- 2013, Czerwiec9 - 0
- 2013, Maj11 - 0
- 2013, Kwiecień9 - 0
- 2013, Marzec5 - 4
- 2013, Styczeń2 - 5
- 2012, Grudzień3 - 0
- 2012, Listopad5 - 0
- 2012, Październik8 - 0
- 2012, Wrzesień16 - 0
- 2012, Sierpień10 - 0
- 2012, Lipiec20 - 0
- 2012, Czerwiec26 - 0
- 2012, Maj23 - 0
- 2012, Kwiecień27 - 0
- 2012, Marzec21 - 0
- 2011, Grudzień3 - 0
- 2011, Listopad6 - 0
- 2011, Październik13 - 1
- 2011, Wrzesień30 - 0
- 2011, Sierpień25 - 3
- 2011, Lipiec14 - 1
- 2011, Czerwiec21 - 0
- 2011, Maj17 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec4 - 0
- 2011, Luty3 - 0
- 2011, Styczeń7 - 1
- 2010, Listopad5 - 2
- 2010, Październik9 - 0
- 2010, Wrzesień22 - 4
- 2010, Sierpień14 - 3
- 2010, Lipiec18 - 0
- 2010, Czerwiec15 - 4
- 2010, Maj5 - 0
- 2010, Kwiecień8 - 3
- 2010, Marzec6 - 0
- 2010, Luty10 - 2
- 2010, Styczeń2 - 0
- 2009, Listopad1 - 6
- 2009, Październik7 - 2
- 2009, Wrzesień11 - 0
- 2009, Sierpień21 - 5
- 2009, Lipiec13 - 4
- 2009, Czerwiec8 - 3
- 2009, Maj7 - 6
- 2009, Kwiecień9 - 16
- 2009, Marzec4 - 2
- 2009, Luty1 - 1
- 2009, Styczeń2 - 0
- 2008, Grudzień18 - 2
- 2008, Listopad13 - 4
- 2008, Październik8 - 0
- 2008, Wrzesień6 - 0
- 2008, Sierpień11 - 0
- 2008, Lipiec9 - 0
- 2008, Czerwiec10 - 1
Dane wyjazdu:
45.45 km
0.00 km teren
02:39 h
17.15 km/h:
Maks. pr.:33.90 km/h
Temperatura:4.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT
Cisza
Niedziela, 18 stycznia 2015 · dodano: 18.01.2015 | Komentarze 2
Trasa; R. Iwiny, Lubków, Tomaszów, Krzyżowa, Kraśnik Dolny, Bolec, Kruszyn, Łaziska, Warta, Iwiny, R.Zimno aż buty zmarzły
lekko zamglone widoki i słońce
wiatr tylko rowerowy, niewielki bo i prędkości niewielkie,
natura wstrzymała dech.
Dymy niosły się w pionie do góry, jakby kosmos wysysał spaliny nieczyste.
Listek czy gałązka - ani drgnęła
wiatr tylko rowerowy, niewielki bo prędkości niewielkie
natura wstrzymała dech
cisza,
taka fizyczna,
taka namacalna
i
wiatr tylko rowerowy, niewielki bo prędkości niewielkie
natura wstrzymała dech
a za nami chmura ołowiana, śnieżna
sunąca ospale
a wiatr tylko rowerowy, niewielki bo prędkości niewielkie
bo natura wstrzymała dech.

W oddali pionowy słup dymu z ciepłowni w Bolcu

Między Wartą a Iwinami, chmura leniwa i słońce wiosennej nadzieji

Nie tylko naturą się zachwycam, cywilizacja też ma swoje zalety i można się na niej oprzeć.;)
Kategoria z żoną
Dane wyjazdu:
23.05 km
0.00 km teren
01:24 h
16.46 km/h:
Maks. pr.:30.30 km/h
Temperatura:5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT
Udało się
Sobota, 17 stycznia 2015 · dodano: 17.01.2015 | Komentarze 0
Deszcz ustał, wiatr ustał a rower nie dał rady, szepnąłem słów parę do ucha którego trzeba i w trasę po regionie, czyli do Tomaszowa przez Lubków i powrót przez Wartę.Pora w sam raz, bo zdążyliśmy przed samą ciemnicą, którą Dudysia nie trawi.
Zima nas rozpieszcza.;)
Kategoria z żoną
Dane wyjazdu:
10.10 km
0.00 km teren
00:24 h
25.25 km/h:
Maks. pr.:37.90 km/h
Temperatura:5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT
Teatr wiatru i deszczu
Sobota, 17 stycznia 2015 · dodano: 17.01.2015 | Komentarze 1
O szóstej rano ciepłe łózko i zmęczenie tygodniem nie puściło mnie na rower, czując w dniu wczorajszym, że to najodpowiedniejsza pora w sobotę, przed zapowiedzią deszczu i miałem rację.Jak się już zebrałem to zaczęło kropić ale chęci były duże - ruszyłem.
Niestety, w Iwinach do coraz mocniejszego deszczu dołączył wiatr a w połączeniu z wiatrem rowerowym to już wichura i to mokra, na dodatek zwarcie na kablu zablokowało licznik w połowie drogi, więc zawróciłem i na kawkę do domu.:)
Żal mi soboty bo ciepła i rano nie padało a po wczorajszej nocnej eskapadzie nabrałem takich chęci, że nosi mnie jeszcze teraz gdy robię ten wpis.;)
Kategoria krótki wypad
Dane wyjazdu:
33.88 km
0.00 km teren
01:21 h
25.10 km/h:
Maks. pr.:43.80 km/h
Temperatura:1.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT
My God - it's full of stars
Piątek, 16 stycznia 2015 · dodano: 16.01.2015 | Komentarze 3
Słońce od rana szeptało do duszy, burzyło krew, spinało mięśnie.Drżało ciało i tak mocno chciało - jazdy onej, rowerowej.
Późno, bardzo późno zakończył się powrót z pracy - zakupy, obiad i tam tego i owego. Już chciałem zrezygnować z cichych planów krótkiej przejażdżki do Iwin lecz spieniona porannym nasłonecznieniem krew jeszcze buzowała. Wyrwałem się, lecz Dudysi się nie dało przekonać.
Pęd przez oświetloną główną R. Orzeźwił mój umysł, zaatakowany tysiącem myśli gnałem co tchu złakniony rowerowego wiatru.
Na wyjeździe ze wsi z nieboskłonu, spadło światło z Kastora i Polluksa a przez głowę przeleciała myśl, nie patrz w górę - i tak dojechałem na widokowy nad Iwinami.
Chwila postoju i kuken na wschodzącą konstelację Oriona musiałem spojrzeć to silniejsze ode mnie i to wrażenie - "My God - it's full of stars"
Wyrazisty, piękny majestat - zdawało mi się, że w jego mgławicach przy pasie, widzę rodzące się gwiazdy i powrót myśli - nie patrz w górę.
Powrót na trasę i kierunek - no cóż - zachodzący Łabędź a w nim Deneb(słońce tak wielkie i tak mocne w swym świetle, że gdyby było na pozycji Syriusza to oświetliłoby ziemię mocą odbijanego światła księżyca.)
Myśli kotłowały się nie spokojnie pod czaszką a pęd rozwiewał je niczym dym z nad paleniska. Za Wartą umysł wyciszył, "pustka jest wszechobejmująca niema swego przeciwieństwa........"
przeleciały mi słowa dawnego mistrza i zrobiło mi się ciepło pod kołdrą spokojnego umysłu.
Światła miasta przywróciły rzeczywistość i wpadłem w jego ulice roziskrzony jazdą. Nowy dywanik(asfaltowy) na starym chodniku wzdłuż "wariatkowa", tworzył piękną drogę rowerową a poruszając się po niej, miałem wrażenie bycia w innym mieście, bardzo ucywilizowanym rowerowo.
Powrót do natury - mimo wygód miejskich - uradował mnie bardzo i przy poligonie cyknąłem fotę gwiazdom. Było ciemno, że oko wykol a Aldebaran w Hiadach i Plejady nad nim wskazywały ochoczo na górującego Perseusza i Pegaza ciągnącego Andromedę ( i jak tu nie spojrzeć w górę!)
Rowerowy wiatr niósł mnie na powrót w domowe pielesze a przede mną na wschodnim firmamencie, już tylko Syriusz i Adara a gwiazdy z prawicy mojej skryły się w trawach pobocza - mróz pomyślałem, i gnałem dalej czując jak chmury zasnuwają niebo.
Jedynie planeta gdzieś nad lasem Iwin mocno skrzyła jeszcze - Jupiter a pod nim światła Iwin.
Dopadłem górki mojej stromej a chmury zabrały tysiące światów znad mojej głowy za którymi jest ich wielokrotność a dalej wielokrotność wielokrotności - nieskończoność.
Mknąc pod gwiazdami "........uświadamiam sobie tę pustkę i jestem przepełniony życiem, siłą i miłością wszystkich rzeczy."
Dawny mistrz uraczył mnie na koniec dalszym ciągiem mądrości swoich medytacji "....... jest to pustka żyjąca bowiem pochodzą z niej wszystkie postacie.":)
Kategoria nocna jazda
Dane wyjazdu:
18.48 km
0.00 km teren
01:06 h
16.80 km/h:
Maks. pr.:33.20 km/h
Temperatura:1.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT
Mgła
Wtorek, 6 stycznia 2015 · dodano: 06.01.2015 | Komentarze 0
Tak wyglądają plany; na trzech króli, nas trzech i ona - to plany. Rzeczywistość - mroźny poranek, chandra z powietrza i ogólne niechcenie ale zebrałem w sobie chęci i wyszedłem a Dudysia legła na kanapie w złym nastroju.Ruszyłem przed siebie, słońce świeciło wiosennie, wiatru żadnego a chłodu nie czułem.
Jechałbym tak dalej lecz wycieczka ta miała mieć inny przebieg - wspólny - pomyślałem, że dziewczyna moja nie może tak cierpieć samotności w głodzie endorfinowym, zawróciłem, telefon i mówię
- złazi mi tu zaraz bo ładnie, bo ciepło, bo super.
Długo nie namawiałem.
Ruszyliśmy, ustalając trasę na około dwadzieścia kilometrów.
W Iwinach przy kościele w prawo na Lubków i tam dopada nas mgła.
Zrobiło się zimniej, wilgoć jakaś nas otoczyła ale jechaliśmy, gdzieś nad Tomaszowem zobaczyłem błękit nieba, więc do Wilczego Lasu mogło by być spokojnie lecz, mgła nagle zgęstniała i pojawił się lekki wiaterek ze wschodu i zrobiło się nie przyjemnie.
Zawróciliśmy i tyle nas widzieli.
Czerpiąc przyjemność z pedałowania, wracaliśmy sunąc po mokrym asfalcie, gdzie nie gdzie z lekka zmrożonym od niskiej temperatury powietrza.
Już przy stole z obiadem, miny nasze się rozweseliły na widok pojawiającego się słońca za oknem ale po mokrym prysznicu o wyjściu na spacer, rower czy wogóle, musieliśmy zapomnieć.;)

W Lubkowie złapałem mech na dachu - ciekawa forma docieplenia budynku.;)
Kategoria z żoną
Dane wyjazdu:
50.74 km
0.00 km teren
02:23 h
21.29 km/h:
Maks. pr.:39.10 km/h
Temperatura:3.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT
Sen i Jawa
Niedziela, 4 stycznia 2015 · dodano: 04.01.2015 | Komentarze 4
Sen!Z Dudysią wylądowałem na Wrocławskim rynku wśród tysiąca straganów, wypatrzyłem poziomkę, że cęna 26 zeta
nabyłem od ręki i pojechałem wypróbować.
Tak dobrze się jechało, że zajechało mi się do lasu, jechałem wzdłuż leśnej rzeczki, minąłem polankę i dotarłem do zakola.
Gorączka upalnego dnia zagnała mnie do wody, zrzuciłem szmaty i już, już zanurzałem palce stopy gdy uwagę mego wzroku przykuło potężne przewrócone drzewo - sekwoja pomyślałem ale w tym lesie?! I nagle spostrzegłem, że pod tym olbrzymim pniem leżą trzy lwice, bestie krwiożercze rozleniwione, spały.
Wycofałem się znad wody, włożyłem ciuchy i do poziomki a ona wredna zmieniła się w prawdziwą poziomkę rozmiarów XXXXXX .
Nim zdążyłem ogarnąć w czym rzecz, moje nogi niosły mnie do polanki, którą wcześniej mijałem.
Dotarłem tam iście sprinterskim biegiem i stanąłem wryty. Na polance leżały trzy lwice a jedna pazurem dłubała w swych długaśnych kłach. Spostrzegła mnie i znieruchomiała z pazurem między tymi kłami. Tak gapiliśmy sie na siebie i gapiliśmy a w mojej głowie szalała "bóża mózgóf".
Cokolwiek by mi nie przyszło do głowy to i tak koniec końców, kończyłem między zębami bestii, wyobrażając sobie jak moje resztki wydłubuje pazurem zza zębów, gdzie pewnie przejmująco tkwiłbym resztkami swego ciała,brrrr.
Czas mijał i mijał a w głowie nic, żadnych pomysłów i nagle poczułem dotknięcie ramienia czasu i kwilenie. Lwica zaczęła się zmieniać a mnie z trwogi otwierać oczy i otwieram oczy i widzę na legowisku żabki (naszego pieska) siedzącą bestię, przeobrażającą się w naszego pieska.
Godz. 6.00 czas z psem na spacer a magia snu długo jeszcze trwała w mojej głowie skołowanej.

Jakieś foty się znalazły;)
Jawa!
O 6,00 z pieskiem na spacerze.
Pogoda nie napawała optymizmem ale to dopiero 6.00.
Spać już się nie kładłem, joga, fizyka i śniadanie.
Porządki, kawka i - za oknem się rozpogadza.
Wpadam w cichy rowerowe i na rower, pomysł na trasę - stała więc do Iwin
silny wiatr weryfikuje moje zapędy i w prawo do centrum i na Lubków tam mnie poniosło do Wilczego....
Szczytnica pod wiatr ledwo ukulałem i tak do Kol,Kraśnik a tam znowu mnie poniosło, miast w lewo do Kruszyna to ja w prawo do Górnego i na Dolny, boczniówką do Bolca.
Na tej drodze pod krzakiem róży, mała grześkowa konsumpcja bo prąd uszedł, próba uchwycenia gradowej bieli spełzła na niczym - baterie padły.
Do obwodnicy z bocznym wiatrem i obwodnicą do ronda.
Ruch migrantów na zachód spory - auto za autem.
Do Kruszyna z wiatrem w plecy a na asfalcie taniec gradowego opadu, rozdmuchiwanego przez wiatr falami jak na rzece.
Do Łazisk i czując osłabienie wiatru skręciłem w prawo na poligon - błąd spowodowany ułudą wynikłą z jazdy wśród zabudowań. "Wiater" niechudy a do głównej "kilometer" potem gładko do Iwin z wiatrem w plecy, boczny do R. i w pełnym słońcu na górkę.
Boska jazda - a w oczach skry radości.
Włączam muzykę z "Aleksandra"(wedle uprzejmości Roberta) i siadam do wpisu na bikes....a Dudysia w miłym ciepełku zalicza drzemkę czekając, aż skończę by móc wypić popołudniową kawkę.;)
Kategoria Regionalnie
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.: km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Skasowany wpis
Niedziela, 4 stycznia 2015 · dodano: 04.01.2015 | Komentarze 1
Okazało się, że wpis nie do końca skasowałem.A że mi się podoba to go osobno dodałem.;)
Choć chłodny i silny
zachodni wiatr
spychał, hamował
i z drogi
zawrócić próbował
to trzy pary
mocnych stóp
wygrały
ze słabością
nie chceniem
i trwogą
a pokonawszy
samych siebie
zakosztowali
nektaru z endorfin
popijając
late.;)
Dane wyjazdu:
26.45 km
0.00 km teren
01:45 h
15.11 km/h:
Maks. pr.:38.20 km/h
Temperatura:10.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT
I wiatr nie był przeszkodą
Sobota, 3 stycznia 2015 · dodano: 03.01.2015 | Komentarze 6
Zachodni mocny wiatr........
trzy pary
mocnych stóp
.........
.........
..........
..........
...............
....
...........

a do tych stóp mocno przyklejeni - od lewej; TomSawyer, Dudysia, nahtah
Napisałem, komentarz w formie wiersza,
spodobał mi się,
był fajny
ale nacisnąłem nie ten klawisz co trzeba
i skasowałem wpis
a teraz mam pustkę w głowie
i nie mogę znaleźć słów
bo one ulotne
dwa razy
się nie powtarzają
więc
wielokropek postawiłem
i to
co jeszcze zostało na chwilę
ehhhh!
a był taki zaje.;)_
Kategoria z żoną, W towarzystwie
Dane wyjazdu:
45.13 km
0.00 km teren
02:47 h
16.21 km/h:
Maks. pr.:40.10 km/h
Temperatura:3.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT
2015r. Rozpoczęty
Czwartek, 1 stycznia 2015 · dodano: 01.01.2015 | Komentarze 1
Wczoraj pożegnanie 2014 roku, dzisiaj przywitanie 2015. Zaczęliśmy mocnym przytupem na zabawie sylwestrowej a po od tajeniu z nocnych obciążeń, ruszyliśmy na małe co nie co rowerowe.Trasa; R. Iwiny, Lubków, Tomaszów, Kraśnik Górny, Kraśnik Dolny, Łąka, Bolesławiec, Kruszyn, Łaziska, Warta, Iwiny, R.:)
Kategoria z żoną
Dane wyjazdu:
14.52 km
0.00 km teren
00:47 h
18.54 km/h:
Maks. pr.:29.10 km/h
Temperatura:5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:2-NUGGET
Ostatnia tego roku...
Środa, 31 grudnia 2014 · dodano: 31.12.2014 | Komentarze 6
....jazda rowerem i na koniec, co by nie było, użyłem Nugget-ta. Zimno potęgowane wilgocią przeszkadzało a mokry asfalt brudził ale ciepło ubrany bryknąłem do Iwin, z deka objeżdżając je aż pod Lubków. Przy okazji, Teściowej złożyłem noworoczne życzenia i załatwiłem parę spraw w sklepie.:)Wszystkim rowerowo zakręconym
zdrowia,
pogodnych chwil,
pasji nie przerwanej
i jazdy rowerem
po kres
Nowego 2015 Roku.:)
Nahtah
Kategoria krótki wypad















