Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi nahtah z miasteczka Raciborowice G. k/Bolesławca. Mam przejechane 87700.87 kilometrów w tym 5962.20 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcejo mnie. button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl
Statystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy nahtah.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dane wyjazdu:
55.26 km 0.00 km teren
02:18 h 24.03 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Popołudniowo

Poniedziałek, 18 września 2017 · dodano: 18.09.2017 | Komentarze 3

Miało być szybko ale bez przeciążeń, zmieniłem przedni blat z 52Z na 48Z i usunąłem błotniki, bo zastosowałem hamulce z szosówki. Prędkość zmieniła się zasadniczo, hamulce rewelka ale brak błotników, dał popalić.
W Szczytnicy a właściwie już daleko  poza, bo za lotniskiem okazało się, że ściga mnie chmura, która szła prosto między R. a Krzyżową  na Chojnów i oceniłem, że jadąc przez Gromadkę uniknę deszczu i tak się stało ale w drodze powrotnej, już w Krzyżowej, wjechałem na mokry asfalt, dosłownie minutę po przejściu deszczu.
Mokry  dywan, nawijany na opony, moczył wszystko od spodu i tak do R. Z wyjątkiem Warty, gdzie jakimś cudem, 
sucho było.
Czyli!? Jak nie pada to i tak zmoknąć można;)))) 

Trasa; R. Iwiny. Lubków, Wilczy Las, Szczytnica, Osiedle, lotnisko, Gromadka, Krzyżowa, Tomaszów, Warta, Iwiny, R.

Wpis dzisiaj, bo wczoraj padły serwery i neta ni jak złapać się dało.;)))
Kategoria Czasówka


Dane wyjazdu:
27.34 km 12.20 km teren
01:24 h 19.53 km/h:
Maks. pr.:48.50 km/h
Temperatura:14.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 293 kcal
Rower:9-NYSKEY

Gorczycowe morza

Sobota, 16 września 2017 · dodano: 16.09.2017 | Komentarze 2

Późno się wstało to i późno wyjechało a miało padać gdy podnosiłem rolety doznałem szoku - błękit i słońce i zanim się zebrałem naszły chmury....


...mimo tego ruszyłem tam gdzie koła poniosą - kamionka  nad R.....


...widok z Lubkowa a góry ładnie wyeksponowane wdzięczyły mi się na całej trasie....


....jak zawsze zafascynowany tym widokiem poszukałem nowego miejsca widokowego i takowe znalazłem na polu Kozłowskiego, przy jego farmie, na drodze do Lubkówka, skręciłem w prawo na szuter i tam, w morzu gorczycowego szaleństwa, napawałem się tym widokiem - droga dalej na lewo ślepa, więc na prawo i w między polną, trawiastą drogą po miedzy gorczycą a gryką....


...trafiłem na staw, dwa stawy, ten na zdjęciu akurat mało wody posiadał ale wizualnie ciekawszy od tego...



....ogrodzonego stalowym płotem....



....droga dojazdowa na szosę zarośnięta więc dalej, między polną do Lubkówka....


....i wjazd na mega szutrowy zjazd, tylko, że w tym przypadku musiałem się tam wtoczyć...

....i siedem kilosów przez las, żywicą pachnący, cichy i grzybiarzami zagrzybiony;)))

Powrót szosą  z Ganczar przez Iwiny do R.

Kategoria Regionalnie


Dane wyjazdu:
6.00 km 2.00 km teren
00:30 h 12.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:14.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Chmury

Wtorek, 12 września 2017 · dodano: 12.09.2017 | Komentarze 0

Testowo na rowerowe wzgórze przy kamionce....


...pejzaże chmur, królowały....


...a słońce uciekło czyli nie  zdążyłem ale i tak pięknie było.;)))

Kategoria test


Dane wyjazdu:
5.50 km 4.00 km teren
00:25 h 13.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Powrót ze złomu

Poniedziałek, 11 września 2017 · dodano: 11.09.2017 | Komentarze 3

Krótka przebieżka rowerkiem ze złomu, zdobytego w Pracze. Rowerek przypadkiem wypatrzony u handlarza rowerami, kiedy przejeżdżaliśmy drogą rowerową z Milicza. Zarośnięty pokrzywami, zardzewiały, zalany wodą, bez kiery, bez pedałów, tylko oparcie wysoko wystawało i to przykuło moja uwagę i to tak mocno, że zapomniałem porobić zdjęcia.....


...a dziś wyskoczyłem po testować na szutrach i tak nadziałem się na fajerwerki....


....wjechałem nie na tą górkę, zawróciłem i pędem na drugą...


...i cel, co prawda na szczyt wzgórza nie zdarzyłbym i fotę strzelałem z pod...


...i przy okazji nowy nabytek załapał się na pierwsza oficjalną fotę...




....Giant - oryginał, prawie wyremontowany, jeszcze oświetlenie uruchomić i lusterka wstawić.;)))







Dane wyjazdu:
34.29 km 0.00 km teren
01:23 h 24.79 km/h:
Maks. pr.:53.70 km/h
Temperatura:16.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:7-NIMANT

Polowanie

Niedziela, 10 września 2017 · dodano: 10.09.2017 | Komentarze 3

Najpierw zdobyć "poranną rosę" z "japońską świątynią"i "królową jaśminu" czyli zielone herbaciane szaleństwo, więc do południa - z rodzinką - eksplorowałem  "L" udało się powrót A4-ką był szybki, byle zdążyć na rower na kolejne polowanie a szykowało się widowisko....


...wycyrklowałem trasę i dalej, celować wzgórza widokowe, niestety cyrkiel za szybko kreślił i pierwsze, jako takie foty, poszły już u mnie na górce przed blokiem...


...zajechałem jeszcze za blok i tyle z fajerwerków. Liczyłem na większe....

Trasa; przez Wilczy las.

Kategoria Regionalnie


Dane wyjazdu:
47.73 km 6.00 km teren
03:13 h 14.84 km/h:
Maks. pr.:50.40 km/h
Temperatura:26.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:9-NYSKEY

Dębowy Gaj

Sobota, 9 września 2017 · dodano: 09.09.2017 | Komentarze 6

Sobotni wypad na spokojnie, bez pośpiechu, rano wstać wyspany, kawa na leniucha i przed południem w trasę.....


...słońce, bezwietrznie i mega zjazd z Ustronia na R4 do pałacu w Brunowie (się pruło bez palców na hamulcach), brzoskwinka na ruszt przy fontannie i....


....Lwówek ŚL. trafiamy na rekonstrukcje z przed epoki - epok....


...skaczemy z jednego wieku do drugiego, czuję się jak Walerian z "Kosmicznych fanaberii";)))....


....dłużej, zatrzymujemy się przy inscenizacji nadania praw miejskich Lwówkowi przez Henryka Brodatego....


...tuż przed naszym odjazdem zjawiają się starożytne "Mohery", nie wiadomo czy będą czarować, czy śpiewać, na nas już czas....


...jedziemy do Mojesza pod Szwajcarią Lwówecką....


...wpadamy na szuter i wśród pól gdzie przestrzeń - swym ogromem - wprawia nas w zachwyt, mkniemy wprost do Dębowego Gaju....



....droga zamienia się na moment w betonówkę i doprowadza nas do bramy zaczarowanego pałacu - zarośniętego - gdzie "bestia" się kryje a wstęp ma tylko "piękna";)))....


....zjeżdżamy w objęcia Parku Krajobrazowego Doliny Bobru, mkniemy po płaskich asfaltach do Soboty tam, pniemy się pod górę do ruin kościoła, kilka fot ( koniec baterii a zapasowa nie naładowana) małe szamanko na platformie widokowej i dalej pod górę...


....skrót szutrowy do Pieszkowa, widok powalał - Karkonosze przymglone, ledwo widoczne ale na żywo robiły wrażenie.
Sytuacje uratował telefon.

Przelatujemy Pieszków i zjeżdżamy do Bielanki. Z Bielanki do Skorzynic właściwie z górki - 2km - a wydawałoby się, że płasko.

W Skorzynicach już nie kombinujemy, jakieś dziwne chmury przysłaniają słońce, wspinamy się do N.W.G i do R. przez Sędzimirów, mamy już tylko z górki.
Po drodze, słońce wychyla się na powrót ale na zachodzie gromadzą się kolejne, jeszcze bardziej ciemniejsze chmury. Kupujemy pomidory i do domu a  na stole gyros, kawa i koniec dnia.;)))))

Trasa; R, Ustronie, Chmielno, Brunów, Lwówek, Mojesz, Dębowy Gaj, Sobota, Pieszków, Bielanka, Skorzynice, N.W.G. Sędzimirów, R.

Acha! Pozdrawiam czytających.;)))






Kategoria imprezy


Dane wyjazdu:
35.53 km 1.00 km teren
02:02 h 17.47 km/h:
Maks. pr.:43.30 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:9-NYSKEY

Wschody i zachody

Wtorek, 5 września 2017 · dodano: 05.09.2017 | Komentarze 2

Wrzesień - miesiąc wschodów i zachodów, czas zapolować. Po pracowy relaks rowerowy....


...w Tomaszowie dopadły nas promienie zachodzącego słońca....


...mieliśmy dużo czasu, by znaleźć się w Lubkowie na widokowym punkcie....


...i jeszcze wjechać na widok w Iwinach.
Krótkie są to chwile, dobrze je zatrzymać i jeszcze raz obejrzeć.;)))
Kategoria Regionalnie, z żoną


Dane wyjazdu:
50.22 km 0.00 km teren
02:57 h 17.02 km/h:
Maks. pr.:32.20 km/h
Temperatura:18.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:9-NYSKEY

PITA

Niedziela, 3 września 2017 · dodano: 03.09.2017 | Komentarze 3

Ostatnia wycieczka z cyklu "codwatygodnie" - cel - "Święto Pity".
Na starcie nie robię zdjęć i właściwie przez całą drogę do celu...


... docieramy na festyn z przygodą, WolfPL łapie gumę w przednim kole, szubka wymiana i parkujemy w okolicy końca kolejki a Dudysia już z aparatem...


....cykam i ja w oczekiwaniu na pierwszą porcje wystaną w "kilometrowej kolejce"...


....pojedliśmy, posłuchaliśmy muzyki i czas w drogę, prze las do Nowej Wsi Kraśnickiej....


...zakręt koło cmentarza i do Kraśnika Dolnego...


...przystanków nie było, czarne chmury ciągnęły z zachodu i wiatr wzmagał się z minuty na minutę....


....kolejny zakręt i ferma  kurza za nami...


...wpadamy do Kraśnika Górnego a długie cienie zwiastowały ciemność...


...w Tomaszowie słońca już ubyło, przeskakujemy do Lubkowa i zajmujemy całą drogę, przeżywamy dzisiejszy wypad. Lubków przelecieliśmy w mgnieniu oka, jeszcze Iwiny i R.
Mała przesyłka dla bikerki co musiała zawrócić a której nie zdążyłem cyknąć foty i powrót do domu.
Drzwi klatki schodowej otwieraliśmy wraz z pierwszymi kroplami deszczu - uf - pogoda wytrzymała, rewelacyjna wycieczka, smakowita, odprężająca.;))))

Trasa; R, Iwiny, Lubków, Tomaszów, Kraśnik Kol. Gór. Dol. N.W.K. Lipiany -  powrót tą samą trasą.


Kategoria w grupie


Dane wyjazdu:
49.08 km 15.20 km teren
03:15 h 15.10 km/h:
Maks. pr.:25.10 km/h
Temperatura:22.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 465 kcal
Rower:9-NYSKEY

Milicka rowerostrada

Niedziela, 27 sierpnia 2017 · dodano: 27.08.2017 | Komentarze 3

Wczesna pobudka i na trasę ale....


...na przeciw naszego lokalu noclegowego ceglana hala, dwie hale przypominające stodoły - historia, nie mogłem się oprzeć i cyknąć ku pamięci...


....kościół NMP Częstochowskiej w Sułowie...



....pomnik przyrody przy drugim kościele Apostołów Piotra I Pawła...


...i sam kościół....


....po drodze na trasie do Milicza, wrzosy kwitnące i Dudysia szalejąca...


...a na tej trasie - rowerowej - z Sułowa przez Milicz nad staw Grabownica ( 20km) takie przystanki rowerowe...

...no raj
, rowerowy raj - ławki, stoliki, stojaki i serwis naprawczy, samoobsługowy. Tu nie widać ale jest tam cała rowerowo-rekreacyjna infrastruktura...


...z takimi właśnie wagonami i lokomotywami, ale tu następna rowerowa przystań...


...ścieżka miejscami szutrowa ale w większości asfaltowa...


....docieramy nad Grabownice i miliony ptaków na wodzie a odgłosy gęgania niosły się po wodzie we wszystkich kierunkach...


...tylko łabędzie milczały, pilnowane przez czaple białą...


...powrót tą samą trasą do Milicza na pierogi nad pięknym stawem z fontannami w wodzie na pośrodku.
Staw objechaliśmy jadąc w tamtą stronę (ścieżka szutrowa wiedzie tuż przy linii brzegowej wokoło) ale musieliśmy jeszcze posiedzieć nad nim, więc obiad....


...rowerowy raj.;))))

Trasa; Sułów, Milicz, Staw Grabownica i powrót.


Dane wyjazdu:
69.31 km 21.00 km teren
05:23 h 12.88 km/h:
Maks. pr.:23.10 km/h
Temperatura:24.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 694 kcal
Rower:9-NYSKEY

Kraina ptaków

Sobota, 26 sierpnia 2017 · dodano: 26.08.2017 | Komentarze 4

I stało się, urzeczywistniliśmy kolejną -  na naszej drodze w przyszłość - wycieczkę tam, gdzie nas nie było.
Dolina Baryczy -
ostoja ptactwa.

  Na dzień dobry - po porannym wreszcie wyjściu z lokum, które wynajęliśmy telefonicznie dwa dni wcześniej - natykamy się na sejmik żurawi, dziesiątek żurawi...


....by oglądać takie widoki, przyjeżdżamy w piątek na wieczór, błądząc w ciemnościach po drogach Trzebnicy..


...wysypiamy się porządnie i po kawce pysznej lecimy z Sułowa gdzie nocujemy, do Rudy Sułowskiej gdzie pierwsze stawy - jeziora...


...dużo już wędkarzy ale na rybkę się nie łapiemy, za wcześnie...



...kukamy do mini zoo na ospałe zwierzaki i do skansenu rybactwa...


...co staw to tysiące ptaków...


..tań
czących ptaków....



...lecimy na kolejny staw a po drodze wjeżdżamy w las i szutrem na Wzgórze Czarownic, niestety, czarownic sztuk jedna i to mocno spóźniona, wracamy z powrotem przez stare knieje,
gdzie drzewa takie jak u nas pomniki przyrody...


....wyjeżdżamy na główną i kierujemy się do Żmigrodu a rezerwat przyrody goni rezerwat, cisza i komary...


...i widoki, wszędzie mokradła, bagna, kanały, stawy i stawiki...


...a na nich ptaki...


...nie które się już nie mieszczą;))) i wychodzą na ulice roszcząc sobie prawo do terytorium...


...w Żmigrodzie ruiny pałacu a w jego piwnicach restauracja, pijemy kawkę, foty pomijam.To pałac w którym koalicja europejska zawiązała przymierze w celu obalenia Napoleona Bonaparte - historia. Wjeżdżamy na wał przeciw powodziowy i wzdłuż Baryczy do Rudy Sułowskiej, po drodze drwale sprzątający powalone drzewa po ostatnie nawałnicy a jest tego bez liku na całej naszej trasie...


...dojeżdżamy do Rudy... a na drzewach czapla biała, przysiadła w liczbie mnogiej szykując się do snu...

....nie wszystkie foty wyszły i nie wszystkie tu zmieszczę, wspomnę o poszukiwaniach wieży widokowej nad starym stawem w Niezgodzie, o aligatorze z drzewa co ścieżki rowerowej pilnował, o okrągłym kościele z pruskiego muru w Sułowie i mnóstwu rowerzystach i wielu innych atrakcjach a rybka smakowała i kosztowała, niestety na powietrzu nie mogliśmy jej skonsumować, bo konkurencja do talerza w postaci roju os, zmusiła nas do schowania się pod dach karczmy. Porcja tak duża, że wziąłem sobie połowę na wynos I jak zwykle czas zmuszał nas do ograniczania buszowania po wszystkim co ciekawe.;)))

Trasa; Dolina Baryczy od Sułowa po Żmigród i z powrotem przez wieś gdzie zjedliśmy ciasto na dożynkach gminnych.